Boże Narodzenie powitało nas szybciej niż sądziliśmy. Właśnie mija już pół roku odkąd mieszkamy w Szwajcarii. Czas leci tak szybko! Nie mając większych planów na spędzenie Świąt w tym roku, postanawiamy tą krótką przerwę od pracy mimo wszystko aktywnie wykorzystać. Zapuszczamy się więc w południowo-zachodni zakątek kraju Helwetów, nad Jezioro Genewskie.
Naszą 2-dniową bazą noclegową staje się miasteczko Thonon-les-Bains , położone u francuskiego wybrzeża jeziora. Choć stacjonujemy we Francji, musimy jednak śmiało przyznać, że jego szwajcarska strona wydaje się być trochę bardziej atrakcyjna…

Trochę ciekawostek…

Jezioro Genewskie, znane również pod nazwą Jezioro Lemańskie, jest największym jeziorem położonym w Alpach i Europie Zachodniej. Jego większość należy do Francji a ciekawostką jest, że notuje się na nim przypływy tak jak na morzu. Akwen ten mieści 89 mld m3 słodkiej wody. Zawiera jej dwukrotnie więcej niż Jezioro Bodeńskie, sześciokrotnie więcej niż jezioro Neuchâtel i 22-krotnie więcej niż Jezioro Zuryskie. Matematycy oszacowali nawet, że można by utopić w nim wszystkich ludzi na Ziemi a poziom wód podniósł by się wtedy o zaledwie 50 cm… . Wyliczyli także, że Rodan musiałby przez 17 lat czerpać wody z lodowca Valais, żeby zapełnić pusty basen po jeziorze tej wielkości. Nic więc dziwnego, że akwen ten stał się również inspiracją dla naszych polskich wieszczów Adama Mickiewicza, twórcy „Liryków lozańskich” oraz Juliusza Słowackiego, autora „Rozłączenia”. W 1823 roku po raz pierwszy przepłynął to jezioro parowiec „Wilhelm Tell” należący do Amerykanina o nazwisku Church. Statek ten przeraził wielu miejscowych, którzy uznali go za wynalazek szatana.

Jezioro Genewskie w pełni zimy

fot. Jezioro Genewskie w pełni zimy

Zwiedzamy!

Wyjeżdżając z domu towarzyszy nam nieustannie deszcz i mglista, typowo jesienna aura, niepodobna do prawdziwej zimy. Dopiero w okolicy jeziora pogoda zmienia się o całe 180 stopni i zostajemy przywitani prawdziwą wiosną! W promieniach słońca witamy się więc na pierwszym spotkaniu z Jeziorem Genewskim.
Meldujemy się szybko w hotelu i ruszamy na popołudniowy spacer promenadą wzdłuż linii brzegowej, łapiąc ostatnie promienie słońca. Wieczorem udajemy się na wigilijnego kebaba :D. Zastanawiamy się zarazem, jak będą wyglądały tutaj we Francji, Święta Bożego Narodzenia.
Kolejne dni rozwiewają nasze rozmyślenia. Francuzi świętują tylko pierwszy dzień świąt! Wszystko jest pozamykane i nawet z trudem możemy znaleźć jakąś knajpkę aby coś wrzucić do brzuszka. Upatrzony chińczyk także okazuje być się zamknięty i pozostaje nam znowu stacjonować w kebabie, ku uciesze chłopaków.

Château de Chillon

fot. Château de Chillon

Pogoda w pierwszy dzień świąt również okazuje się być super, toteż wykorzystujemy ten czas na zwiedzanie szwajcarskiej części jeziora. Podjeżdżamy chyba pod najbardziej rozpoznawalne miejsce, kojarzone właśnie z Jeziorem Genewskim. Château de Chillon, bo o nim mowa, to średniowieczny zamek obronny, wzniesiony na zlecenie książąt z Sabaudii. W podziemnym lochu więziono François de Bonivarda, świeckiego przeora z Genewy, który został uwolniony po przybyciu Berneńczyków. Lord Byron, zainspirowany tym wydarzeniem, napisał w Lozannie w 1816 roku poemat romantyczny „Więzień Czyllonu”. Zamek dostępny jest dla turystów do zwiedzania, wraz z podziemiami.

Widok na Jezioro Genewskie z innej perspektywy

fot. Widok na Jezioro Genewskie z innej perspektywy

Po krótkim przystanku pod zamkiem postanawiamy rzucić okiem na Jezioro Genewskie z nieco innej perspektywy. Udajemy się więc krętymi drogami na punkt widokowy, znajdujący się na jednym ze wzgórz, otaczających akwen. Z góry wygląda to tak, jakbyśmy znajdowali się na jakiejś wyspie, bo nie widzimy dalszego końca jeziora. Super!
Dalej, zahaczamy jeszcze o najsłynniejszy kurort i uzdrowisko nad jeziorem, miasteczko Montreux. Łagodny klimat sprawiał, że chętnie przebywali tu zimy arystokraci, pisarze itp. Między innymi ostatnie lata i dni życia spędził tutaj Freddie Mercury. Właśnie tu nagrał i skomponował swoje ostatnie utwory w październiku 1991 roku. Artystę upamiętnia statua, znajdująca się przy nadbrzeżu, ukazująca go w jego charakterystycznej, triumfalnej pozie. Dalej w stronę Lozanny ciągną się przepiękne tarasy winne, które na pewno jeszcze odwiedzimy odpowiednią porą!

W drugi dzień świąt odwiedzamy sąsiednie miasteczko po francuskiej stronie, Evian-les-Bains. To również wypoczynkowa miejscowość, w której wydobywa się znaną wodę mineralną pod nazwą Evian. Tutaj natrafiamy na przeciekawą plenerową wystawę przeróżnych figur stworzonych z gałęzi i patyków wydobytych z Jeziora Genewskiego. Autor tej wystawy naprawdę był pomysłowy!

Ostatni przystanek na spacer zaliczamy w malutkiej miejscowości Yvoire, również po stronie francuskiej. To bardzo urokliwa, kamienna wioska. Warto przejść się jej wąskimi uliczkami wśród malutkich kamienic w stronę skromnego portu lub po prostu zatrzymać się tu na kawę.

W drodze powrotnej przejeżdżamy przez Genewę. Jednak tym razem obserwujemy ją tylko zza okien samochodu. Po krótce przyglądamy się sztandarowej fontannie, która wita nas na wjeździe do miasta. Zataczamy pełne koło. Objeżdżamy Jezioro Genewskie dookoła i za Lozanną skręcamy już na drogę do domu. Na pewno pojawimy się tu jeszcze nie jeden raz!

, , ,

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu