W końcu docieramy do krainy, która była dla nas tą najbardziej tajemniczą i którą też przede wszystkim chcieliśmy zobaczyć w czasie naszej podróży po Wyspach. Szkocja, bo o niej mowa, nie raz zaskoczyła nas swym pięknem i dzikością ale również odsłoniła przed nami swoje prawdziwe oblicze, pokazując nam czym tak naprawdę jest panujący tam klimat morski.

Witamy Cię Szkocjo!

fot. Witamy Cię Szkocjo!

Szkockie przysłowie mówi „ If you don’t like the weather, wait a minute” – Jeśli nie podoba ci się pogoda, poczekaj minutę. I tak też było podczas całego naszego pobytu.  Po raz pierwszy przekonaliśmy się na własnej skórze co to znaczy prawdziwa labilność pogodowa. Bywało słonecznie, ciepło, bezchmurnie a potem pogoda potrafiła siać istny zamęt, dąć wiatrem tak, że obawialiśmy się o nasz sprzęt karawaningowy 😉 W każdym razie parasol a może lepiej kurtka przeciwdeszczowa i ubiór na cebulkę z czapką w kieszeni na wszelki wypadek, jest jak najbardziej na miejscu.

Podróżując szkockimi drogami już na wstępie dało się zauważyć więcej wolnej przestrzeni, której w Anglii chyba powoli zaczyna już brakować. Choć grodzenie pól i pastwisk dalej pozostawało na porządku dziennym, wydawało się jakby już nie aż tak nadgorliwe. Skutkowało to tym, że czasem mogliśmy pozwolić sobie w końcu na bardziej „wyrafinowany” nocleg czyli to co lubimy najbardziej – bliżej natury. I nareszcie pojawiły się też góry! Może nie były to wielkie góry z prawdziwego zrażenia, bo najwyższy szczyt Szkocji i zarazem całych Wysp Brytyjskich, Ben Nevis, to zaledwie 1344 m n.p.m. to na pewno, z resztą jak każde góry, wprowadzają do krajobrazu pewną nutę tajemniczości, nieosiągalności i majestatu. Góry, które mijaliśmy i na które wspinaliśmy się naszym kamperem ( czasem 20 % podjazdu!) niewątpliwie posiadały swój urok a swym wyglądem przypominały nam nasze polskie Bieszczady. Pozbawione drzew, często usiane fioletowymi wrzosami i zielonymi trawami wśród których hulało wietrzysko ciągnęły się aż po horyzont. I tylko gęsta mgła i deszcze czasem skrywały przed nami ich wierzchołki, nie pozwalając nam w pełni podziwiać tutejszego piękna. Tak właśnie było z doliną Glen Coe, którą jeśli chcemy zobaczyć, a chcemy, musimy się tu jeszcze raz zjawić 😉 Cóż, na dobrą pogodę trzeba tu polować…

Szkockie wrzosowiska

fot. Szkockie wrzosowiska

Ale bywały też i słoneczne dni, z których staraliśmy się w pełni korzystać. Szkocja to również cała masa zamków, twierdz, zabytkowych opactw oraz oczywiście jest to kraina whisky płynąca 😉 Z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie a zaopatrując się w odpowiednią mapę może trafić w naprawdę fajne miejsca i rozkoszować się przy tym smakiem bursztynowego trunku. Nie brakuje tu także licznych jezior i kanałów, gdzie żegluga jest dość dobrze rozwinięta a posiadanie własnej łodzi czy jachtu nie jest niczym szczególnym. Tak więc staraliśmy się jak najwięcej z tej Szkocji wyciągnąć, odwiedzając zarówno przepiękny Edynburg (który naprawdę nas zachwycił i gdzie po raz pierwszy żałowaliśmy, że zaplanowaliśmy na to miejsce za mało czasu!), jak i dojechaliśmy aż do Hebrydów Wewnętrznych na Wyspę Skye. I tam właściwie pogoda zepsuła się nam na dobre, powodując, że zachód Szkocji zwiedzaliśmy raczej z za okien kampera, pędząc w stronę Irlandii, gdzie mieliśmy nadzieję na poprawę aury.

Szkockie klimaty

fot. Szkockie klimaty

Drogi, którymi poruszaliśmy się, prawie niczym nie różniły się od tych angielskich. Wąskie, często kręte, czasem ze znacznymi podjazdami czy zjazdami ciągnęły się tym razem przez bezkres łąk, lasów! ( tych w Anglii trochę brakowało) i jezior. Zachodnia linia brzegowa jest tak mocno poszarpana w głąb lądu, że poruszanie utrudniają częste przeprawy przez kanały a nawigacja ściągała nas ciągle do centrum lądu. W miesiącach zimowych bywa też, że niektóre drogi górskie są czasowo zamykane o czym informują nas tablice przy drodze. Bo, żeby nie było, w Szkocji spokojnie na nartach pojeździć można. Posiadają kilka ośrodków narciarskich, które wyglądają całkiem przyzwoicie, i które są wystarczające dla przeciętnego narciarza. Kamperów oraz przyczep kempingowych oraz całego zaplecza w postaci kempingów dalej nie brakuje. Tu również jest w czym wybierać.

A przede wszystkim mamy więcej możliwości obcowania z naturą!

, ,

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu