Tego dnia, w którym pojechaliśmy w region Złotego Trójkąta, postanowiliśmy również powłóczyć się trochę wzdłuż birmańskiej granicy, począwszy od miejscowości Mae Sai, w której znajduje się przejście graniczne z Birmą a docelowo obierając kierunek na jedną z tajlandzkich plantacji herbat, Choui Fong Tea.

Zbliżając się do Mae Sai na drodze zaczęło robić się tłoczno. Gdy wjechaliśmy na główną i jedyną szosę prowadzącą prosto do przejścia granicznego z Birmą, znaleźliśmy się jakby jeszcze w innym świecie. Na poboczu kwitnął handel tekstyliami, jedzeniem i całą masą przeróżnych rozmaitości. Do budek kontrolnych sznurek aut. To właśnie są takie granice jakie znamy ze wschodu Europy. Tętniące własnym, specyficznym życiem. Choć mieliśmy ochotę tą granicę przekroczyć i zobaczyć znowu odmienny od tutejszego świat, to tym razem zadowoliliśmy się tylko widokami z przygranicznej świątyni ulokowanej na pobliskim wzgórzu. Aby do niej dotrzeć, przeciskaliśmy się samochodem przez środek targu pełnego handlarzy i kupujących lokalsów. I znowu łatwe do uchwycenia widokowe kontrasty –  dość ubogie birmańskie miasteczko w porównaniu z jego tajlandzkim sąsiadem. Przed odjazdem spoglądamy na mapę i z radością widzimy, że spory kawałek drogi biegnie wzdłuż samiusieńkiej granicy tajlandzko-birmańskiej. To też od razu wybieramy tą właśnie trasę, choć dość okrężną, jako powrotną w stronę plantacji herbaty. Bo jazda mniejszymi drogami to idealny sposób na lepsze poznanie okolicy!

Birmańskie góry

fot. Birmańskie góry

Wąska, górzysta szosa wśród lasów bananowo- palmowych poprzecinanych plantacjami zdaje się krzaków kawy a w oddali zielone góry Birmy. To właśnie takie widoki mijaliśmy. Aż tu nagle wyłania się przed nami szlaban i tutejsza straż graniczna. Pytają gdzie jedziemy a my pokazujemy im tylko na telefonie naszą trasę? Podnoszą szlaban do góry. Hura nie musimy zawracać J Dojeżdżamy do kolejnych granicznych posterunków na szczycie góry. Oprócz drutów kolczastych i zasiek i oczywiście pana strażnika w budce, znajdują się tam namioty, wyglądające na turystyczne. Ale tego do końca pewni nie jesteśmy. Parkujemy samochód na poboczu i idziemy się przejść. Można tu wczłapać się na szczytową polankę chodząc wzdłuż wspomnianych wcześniej drutów kolczastych i znaleźć się prawie jedną noga w sąsiedniej Birmie. Takie miejsca to my lubimy!

Jesteśmy w Birmie!

fot. Jesteśmy w Birmie!

Oddalając się od granicy birmańskiej, jedziemy dalej wąską górzystą drogą, mijając malutkie tajskie wioseczki plemion górskich. Tu ludzie żyją naprawdę skromnie. W osadzie znajduje się tylko jeden samochód. Przed domami bawią się dzieci ubrane w kolorowe plemienne stroje. Będąc już na głównej szosie spoglądamy w góry skąd wyjechaliśmy. I pomyśleć, że tam w oddali od większych miejscowości również toczy się codzienne życie.

, , ,

Podobne wpisy

AzjaRelacje z podróżyTajlandia

Małpie figle

Gdzieś mniej więcej w połowie drogi między plantacją herbaty Choui Fong Tea a przejściem granicznym w Mae Sai znajduje się bardzo fajne miejsce. Małe jeziorko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu