Chorwacja, Czarnogóra i Albania kamperem w rytmie Bałkanicy 2015

 

Nie mogąc doczekać się upragnionej już przez nas wiosny a co za tym idzie ciepełka, postanawiamy przyspieszyć sobie ten okres i wybieramy się końcem marca kamperem na Bałkany. W końcu mogliśmy się wyrwać szarej i ponurej aurze i przywitać wiosnę w ciepłym klimacie. Kamper jak zwykle szybko spakowany czekał na nas aby prędko zaraz po pracy w piątkowe popołudnie ruszyć z nami w przygodę. A więc w drogę!

 

Plan był, chcieliśmy przede wszystkim zobaczyć niedocenianą jeszcze przez turystów Albanię. A skoro już tak daleko na południe jedziemy to po drodze warto zatrzymać się choć na chwilę w Chorwacji i oczywiście w Czarnogórze, która dla nas też była nowym doświadczeniem.

 

Wyjeżdżając z Krakowa chcemy jak najszybciej dotrzeć do Plitwickich Jezior na Chorwacji i tam też jest nasz pierwszy właściwy przystanek. Zatrzymujemy się na parkingu przy wejściu numer jeden. Jako, że jest jeszcze przed sezonem wjazd na parking jest za free więc postanawiamy tam nocować, aby następnego dnia rano wybrać się na wycieczkę po jeziorach. Tu i ówdzie jeszcze widoczne są resztki śniegu, ale to nas zupełnie nie zraża a wręcz jest to nie jako rozrywka dla naszego malucha, który może pożegnać zimę bawiąc się jeszcze w resztkach białego puchu. Uff cieszymy się, ze dotarliśmy tu przed właściwym sezonem, bo nie wyobrażamy sobie tego miejsca w sezonie… tłumy, tłumy ludzi!

 

Plitwickie Jeziora robią na nas ogromne wrażenie toteż postanawiamy jeszcze zobaczyć podobny krajobraz w Parku Narodowym Krka. Na miejsce, czyli do miejscowości Lozovac, dojeżdżamy popołudniem, mamy jeszcze chwilę czasu aby skorzystać ze słońca. Tu również postanawiamy zostać na noc i rozłożyć się na trawiastym parkingu nie daleko wejścia na teren Parku. W dość bliskiej odległości od nas również nocuje inny kamper. I tu znów cieszymy się, że przyjechaliśmy przed sezonem.

 

Postój w Lozovac na prakingu przy PN Krk

 

Dalsza nasza trasa to pokonywanie kilometrów w dół Chorwacji w stronę Dubrovnika, który postanowiliśmy koniecznie zobaczyć. Mijamy Trogir, gdzie wyskakujemy na krótkie zwiedzanie samego centrum a następnie meldujemy się w Splicie, w którym zatrzymujemy się by pospacerować po Pałacu Dioklecjana. Jadąc magistralą adriatycką wypatrujemy dzikiej plaży, na której moglibyśmy przenocować. Wybrzeże jednak nie jest zbyt łaskawe, ponieważ jest dość strome i owych plaż jest tu jak na lekarstwo. Dopiero parę kilometrów przed Dubrovnikiem wprawne oko kierowcy wypatruje miejsce idealne! Wspaniała plaża z białymi kamyczkami z dobrym dojazdem z głównej drogi a przy tym ledwo co z niej widoczna gości naszego kamperka. I tu w Dubrovniku żegnamy się już z Chorwacją. Wjeżdżamy do Czarnogóry i kierujemy się od razu na Bokę Kotorską.

 

Pierwsze nasze uczucia towarzyszące nam przy wjeździe do Czarnogóry są dość mieszane. Nie wiemy czego się spodziewać. Czy będzie tu mniej więcej taka sama „Europa” jak w niedalekiej Chorwacji? A może choć widoki będą jeszcze bardziej zachwycały?

 

Planowaliśmy nocować nad Boką Kotorską, wszakże tyle miało być tam ciekawych miejsc wartych zobaczenia. Jednak okazało się, że nie bardzo gdzie można było się zatrzymać. I to dosłownie. Droga wokół Boki jest wąska i kręta a od wody w niektórych miejscach nic jej nie zabezpiecza. Ciężko minąć się z samochodem z naprzeciwka nie mówiąc już o wyprzedzaniu. Zjazdu nad sama wodę brak a i atrakcje wydają się być ciekawe ale do podziwiania z fotela kierowcy. Także nie jako zmuszeni szybko przemieszczamy się dalej w stronę Budvy, w której znajdujemy super miejsce na nocleg tuż przy samej plaży. Pogoda tego wieczoru dopisuje więc udajemy się na bałkańską kolację do niedalekiej tawerny. Warto tu wspomnieć, że ceny niczym nie różnią się od tych jakie oferują nam polskie lokale.

 

Jadąc wzdłuż wybrzeża mijamy wyspę Sveti Stefan, którą dogodnie można obfotografować z tarasów widokowych znajdujących się przy drodze aż docieramy do Starego Baru. Tam nasza polskość została zauważona i ludzie pozdrawiają nas a niekiedy zagadują i to całkiem przyzwoitą polszczyzną. Namówieni przez jednego Czarnogórca postanawiamy podjechać jeszcze w rejon Ulcinj, gdzie znajduje się największa wschodnia plaża Adriatyku – Velika Plaza oraz wyspa Ada Bojana.

 

Brzmi świetnie ale to co zobaczyliśmy ma się nijak do tego jak powinno takie miejsce wyglądać. Plaża o długości do 13 km i szerokości od 60m po prostu straszy swoim wyglądem. Wszędzie masa śmieci rozwiewanych przez wiatr miedzy starymi, rozlatującymi się chatami-barami plażowymi. W piasku pełno szkła i innych dziwnych rzeczy. W pobliskich lasach znajdują się opuszczone lub w części opuszczone kempingi, a na te które działają nie wiem czy ktoś odważyłby się przyjechać. Szkoda bo miejsce samo w sobie jest świetne i przypomina nieco nasze bałtyckie wybrzeże.

 

Velika plaza w Czarnogórze straszy brudem

 

I w końcu przybywamy! Podróż przez Albanię zaczynamy od Kruji. Miasto to położone jest na stromym zboczu pasma górskiego. Wjeżdżając tam nie zdawaliśmy sobie sprawy, że możemy napotkać problem związany z parkowaniem i znalezieniem kawałka płaskiego terenu na nocleg. Dojeżdżamy krętą i stromą drogą wiodącą przez miasteczko aż pod sam zamek i co się okazuje? Znajduje się tam jedyny płaski wybetonowany teren, oznaczony znakiem P jako prywatny parking z full wypasem czyli kibelkiem, elektrycznością i wodą za jedyne 5 Euro za dobę za samochód a do tego strzeżony przez dwóch młodych chłopaków. A za dodatkową opłatą umyją ci nawet auto. Długo się nie zastanawiamy i zjeżdżamy tam na nocleg. Ku naszej radości stoi tam już pięć innych kamperów, cztery niemieckie i jeden francuski. Uff nie jesteśmy tam sami. Tu, w Kruji jest to też jedno z bardzo nielicznych miejsc w czasie naszej podróży przez Albanię, gdzie taką turystykę czyli karawaningową spotykamy.

 

Drugim i ostatnim miejscem, gdzie kampera widzieliśmy jest Półwysep Rodonit. Tam znowu pojawił się prawdziwy kamper off-roadowy na bazie ciężarówki. Też by się takim pojeździło… Półwysep ten według nas do dzikiego kamperowania jest wprost idealny. Cisza, spokój, piękne widoki i plaża. Gdyby nie to, że gonił nas trochę czas na pewno zostalibyśmy tam dłużej niż tylko jedno popołudnie.

 

Noc spędzamy w równie pięknym miejscu, a mianowicie na terenie Parku Narodowego Pisha Divjakes. Jedziemy kamperem wzdłuż laguny, do końca zabudowań miasteczka Karavastaja, aż wkraczamy na właściwy teren parku i tam jadąc ziemistym wałem znajdujemy sobie bez żadnego problemu małą polankę, na której się „rozbijamy”. Tutaj również dominuje cisza, przerywana tylko przejeżdżającymi na motorkach rybakami, których w tej okolicy jest od groma, a w nocy wyciem wilków?

 

Już po pierwszych chwilach spędzonych w Albani uznajemy, że kraj ten jest miejscem dość specyficznym. Daleko im jeszcze do nam znanej Europy. Co warto zaznaczyć to stan dróg, które istnieją tylko! przy wybrzeżu, często i tak w opłakanym stanie lub tzw. autostrady, którymi dumnie kraj się cieszy, a wcale takiej drogi szybkiego ruchu w niczym nie przypominają. Wschód Albanii to prawie same góry dla nas zwykłych kierowców jednonapędówek praktycznie niedostępne. Korzystając z mapy należy wybierać drogi tylko czerwone, gdyż żółte potrafią być drogą gruntową jak np. droga z Gjirokasta do Berat. Na drogach nawet tych „autostradach” nie rzadko spotkać można było osła idącego poboczem, lub nagłe ograniczenie prędkości do 20km/h z powodu istniejącej dziury na drodze. Wiele się w Albanii buduje, i to nowych dróg i domówi i kurortów nadmorskich. Jest to kraj bunkrów, widocznych niemal wszędzie oraz starych mercedesów, jeżdżących bardzo licznie po drogach. To również miejsce, gdzie ilość patroli policyjnych i kontroli drogowych przewyższa chyba wszystkie inne państwa Europy. Na szczęście turystów nie zatrzymują. Również bardzo ciekawym dla nas zjawiskiem była ilość stacji benzynowych wzdłuż jednej drogi. Tu naprawdę nie ma chyba kłopotu z pustym bakiem. Trzeba tylko uważać, bo często na stacjach można było płacić tylko gotówką. I wreszcie na końcu, jest to kraj, w którym śmieci są nieodłącznym elementem krajobrazu. Niestety.

 

Zjeżdżamy wybrzeże Albanii, mijając chaotyczny Fier, Wlorę oraz Zvernec, docierając do Sarande przez Przełęcz Llogara (1027 m n.p.m.) z której mieliśmy podziwiać piękne widoki łączące góry z morzem, lecz niestety gęste chmury uniemożliwiły nam to. Najdalszym naszym przystankiem w Albanii było starożytne miasteczko Butrint, leżące tuz nad granicą grecką. Tam zatrzymujemy się na darmowym parkingu i idziemy zwiedzać ruiny. Ciekawostką jest cennik, który obowiązuje przy zakupie biletów na teren tego miejsca, który całkowicie dyskryminuje obcokrajowców-turystów i karze nam płacić prawie dwa razy tyle co obywatelowi Albanii. No cóż, jakoś zarobić muszą…

 

W drodze powrotnej ciekawym punktem na naszej trasie do Gjirokastry okazało się być Syri i Kalter. Niebieskie oko to jedno z większych atrakcji przyrodniczych południa Albanii. Źródło Bistricy, głównej rzeki w rejonie Sarandy przypomina okrągłe oko o średnicy 10 m. Jego źrenicą jest podziemna grota o głębokości ponad 50 m. Woda ma w tym miejscu cudowny błękitny odcień a samo źródło bije z prędkością 7,5 m3 na sekundę! Miejsce jest nawet dość dobrze oznakowane, choć droga do niego prowadzi przez niepozorną zaporę hydroelektrowni a następnie jest już drogą gruntową.

 

Syri i Kalter- źródło rzeki Bistrica w Albanii

 

Chcemy z Gjirokastry dotrzeć do Berat jadąc żółtą drogą przez wnętrze kraju. Tu jednak robi się niebezpiecznie, bo droga z asfaltu zmienia się na całkiem gruntową, wąską i do tego bardzo dziurawą. Okazuje się, że trasa ta wiedzie szczytami gór i normalnie przez nikogo nie jest uczęszczana. Niestety nie ma nawet jak zawrócić się samochodem i zjechać na główne drogi przy wybrzeżu. Robi się ciemno i po prostu gubimy się w górach nie wiedząc jak z nich bezpiecznie zjechać. Błądząc tak do 23 h w nocy całkiem bezradni i do tego już bez osłony pod silnikiem ( na szczęście tylko tyle!) nocujemy gdzieś w górach i dopiero rankiem następnego dnia dzięki uprzejmości osób z pobliskiego domu zostajemy sprowadzeni do cywilizacji.

 

Po tych atrakcjach postanawiamy odpuścić sobie Berat i jedziemy w ogromnej ulewie prosto aż nad Jezioro Szkoderskie i wracamy do Czarnogóry. Tam objeżdżamy ten ogromny akwen wodny trasą Vladimir-Ostros-Virpazar. Początkowo trasa wydaje się być nudna, ponieważ jeziora prawie wcale nie widać a przejeżdża się przez stare kamienne wioski a potem czarno-szare góry. Dopiero końcówka robi się ciekawsza gdy wąska i pełna zakrętów droga zbliża się do jeziora i jedzie się praktycznie drogą położoną na półce skalnej a za oknem pasażera widać wielką przepaść. Ciekawe jak tu się jeździ w sezonie?

 

To samo pytanie zadawaliśmy sobie jadąc do Monastyru Ostrog. Droga z południa w stronę Niksicia wydaje się być łatwiejsza niż, gdyby wjechać do monastyru w kierunku Podgoricy. My przejechaliśmy całą trasę bez większych strachów mimo, że droga również miejscami jest wąska i bardzo kręta a pod nami znajdują się kilkudziesięciometrowe przepaście. Jednak w okresie turystycznym jest to na pewno nie lada wyczyn poruszanie się po takich drogach. Przy dolnym Monasterze jest ogromny parking na którym można zostawić pojazd i iść pieszo w górę do właściwego monasteru. Jednak gdy nie mamy ochoty na długą wędrówkę możemy podjechać tam samochodem. Tu znów wąska i kręta czasem z zakrętami o 180 stopni droga. Jadąc mijamy jeszcze jeden parking pośredni by w końcu móc znaleźć się na najwyższym punkcie a zarazem tuz przy monasterze. Nasz Boxerek spisał się więc zadowoleni wysiadamy na samym szczycie. Z uwagi na remont klasztoru i okres przed sezonem wszystko jest bezpłatne.

 

Ostatnim naszym celem podróży po Czarnogórze miała być wieś Zabljak, najwyżej położona wieś w byłej Jugosławii ( 1456 m n.p.m.) znajdująca się w Parku Narodowym Durmitor. Będąc tam chcieliśmy również zobaczyć most na rzece Tara, z którego roztacza się piękny widok na kanion Tary. Jednak miejsca te musieliśmy sobie odpuścić, a wszystko przez… śnieg! Ciepła, wiosenna pogoda w okolicach Durmitoru przeistoczyła się w mroźną zimową aurę. Śniegu w tym rejonie napadało tyle, ile u nas w Polsce rzadko spotykamy w czasie zimy i droga do Żabljaka okazała się nieprzejezdna. Miejsce jednak na tyle nam się spodobało, ze na pewno tu jeszcze wrócimy będąc kiedyś w okolicy.

 

Co gorsza taka zimowa aura towarzyszyła nam przez większą część drogi powrotnej przez Bośnie i Hercegowinę. Zaczęliśmy się już zastanawiać czy w Polsce tez jeszcze zastaniemy zimę. Na szczęście gdy wjechaliśmy na Chorwację, tam znów zapanowała wiosna.

 

Przejeżdżając 4500 kilometrów w ciągu 11 dni zwiedzić udało się dużo, lecz nie wszystko. Bałkany są takim miejscem gdzie na pewno warto będzie wrócić i odkrywać dalej to co jeszcze przez nas nie odkryte. A więc do zobaczenia!

 

 

 

Tekst i zdjęcia:

Joanna Kluska CaravaningWorld

 

Powiązane artykuły:

Budva – Czarnogóra

Czas na coś nowego i nieznanego. Wjeżdżamy do Czarnogóry i kierujemy się na Bokę Kotorską, którą ku naszemu zdziwieniu, bez większego zachwytu (ale o tym kiedy indziej), szybko objeżdżamy i zatrzymujemy się dopiero w Budvie.   Miasto to, obok Kotoru i Herceg Novi to podobno jedno z popularniejszych miejsc wypoczynkowych w Czarnogórze. A okolice są […]

Butrint – Albania

Perełka archeologiczna Albanii i nie wątpliwie miejsce wielkowiekowego dziedzictwa kultur to właśnie Butrint. Świetnie zachowane starożytne miasto, znajdujące się na terenie parku narodowego przy słonym jeziorze Butrinti oraz kanale Vivari, łączącym jezioro z morzem od 1992 roku znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Butrint znajduje się za miastem Sarande, tuż nad […]

Dubrovnik – Chorwacja

Gra o tron w Dubrovniku   Zwiedzać miast nie lubimy, ale jadąc tak daleko na południe i nie zaglądnąć do prawdziwej „perły Adriatyku”? Dubrownik, jako jedno z nielicznych miast było na naszej liście miejsc, wartych zobaczenia, zaznaczone jako – zobaczyć koniecznie! Obyśmy tylko nie żałowali…   Dzień wita nas piękną słoneczną pogodą, wspaniałą na wygrzewanie […]

Kruja – Albania

Kruja – źródło Albanii.   Kruja, miasto leżące ok. 30 km na północny wschód od Tirany, u podnóża gór o tej samej nazwie, uważane jest za kolebkę państwowości albańskiej. W XII w. była stolicą pierwszego czysto albańskiego państewka, księstwa Arber, które powstało tu ok. 1190 r. Sama nazwa miasta prawdopodobnie pochodzi od albańskiego słowa „krua” oznaczającego […]

Monaster Ostrog – Czarnogóra

Jeden z najbardziej niezwykłych prawosławnych klasztorów na Bałkanach znajduje się w właśnie w Czarnogórze, ok. 15 km od Niksicia. Monaster Ostrog, wbudowany we wnękę skalną na zboczu doliny Zety na 900 m n.p.m. , do którego prowadzi kręta i wąska droga, robi naprawdę wrażenie.   Ufundowany został w XVII wieku przez arcybiskupa Hercegowiny, Vasilija Jovanovica […]

Park Narodowy Jeziora Plitwickie – Chorwacja

Park Narodowy Jeziora Plitwickie – piękno w głębi lądu.   Chorwacja kojarzy się nam przede wszystkim z pięknym wybrzeżem i kilometrami plaż, jednak niewątpliwie jednym z najciekawszych miejsc w głębi lądu są Jeziora Plitwickie znajdujące się w Parku Narodowym Jeziora Plitwickie ( Nacionalni park Plitvicka jezera ). Z racji różnorodności i bogactwa naturalnych kształtów, Plitwice […]

Park Narodowy Krka – Chorwacja

  Rozochoceni pięknem Plitwickich Jezior postanawiamy podjechać do kolejnego w Chorwacji miejsca pełnego wodospadów, tym razem znajdującego się w Dalmacji – Parku Narodowego Krka. Obszar Parku o powierzchni 109 km2 obejmuje tereny ciągnące się wzdłuż rzeki Krka oraz sam jej bieg. Wyjątkowość tego miejsca to przede wszystkim ciąg wodospadów ( głównie Skradinski Buk i Rosk […]

Park Narodowy Pisha Divjakës – Albania

Poruszając się wzdłuż wybrzeża albańskiego warto zatrzymać się choć na chwilę w okolicy miasteczka Divjaka. Tam właśnie znajduje się największa laguna Albanii – Laguna e Karavastasë. Oddziela ją od morza wąska piaszczysta mierzeja, porośnięta częściowo lasami sosnowymi. Wokół jeziora rozciągają się mokradła i wielkie szuwary. Cały teren wybrzeża od ujścia rzeki Shkumbin aż po ujście […]

Półwysep Rodonit – Albania

  Jako że Albania jest jeszcze miejscem dość dzikim jak na kraj europejski, można znaleźć tam zakątki, które na pewno spodobają się osobom szukającym ciszy i spokoju oraz chcących wypocząć na łonie natury z dala od cywilizacji. Jednym z takich miejsc jest Półwysep Rodonit oddalony od Durres o jakieś 50 km w kierunku północnym.   […]

Stari Bar – Czarnogóra

Jadąc wzdłuż wybrzeża mijamy Bar, główny port Czarnogóry, i kierujemy się na Stary Bar, ruiny średniowiecznego miasta, mieszczące się u podnóża masywu Rumija. Według miejscowych legend miasto zostało założone w VI wieku przez Rzymian pod nazwą Antibarum, jako przeciwwaga do położonego po przeciwnej stronie Adriatyku włoskiego miasta Bari. Miasto jak również okolica często zmieniało właścicieli, […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kraina Dolnego Renu

Do tej francuskiej krainy trafiamy nie przypadkowo. Bo zareklamowana jako miejsce nader zielone, w sercu którego znajdują się bajeczne, malutkie wioseczki, usytuowane między niewysokimi zalesionymi górkami.

Mozaiki nie tylko w Pafos i wodospady pełne kotów

Mimo, że stacjonowaliśmy po wschodniej stronie wyspy, jej druga część nie mniej nas ciekawiła. Dlatego długo się nie namyślając wsiedliśmy któregoś dnia do auta i w drogę.

Kamper Prestige

20-117 Lublin, ul. Podwale 15 (woj.  lubelskie)
kom. : 725 305 200

zarezerwuj@kamperprestige.pl

http://kamperprestige.pl/

Plażowanie po cypryjsku

Hura! Znowu jesteśmy na plaży! A kto z nas cieszył się z tego powodu najbardziej? Oczywiście, że Czarek…

Cypr w obliczu podziałów

Lecimy na Cypr! Takie słowa pewnie już nie raz słyszeliście od waszych znajomych. Słońce, piękne plaże, palmy i ta pewna pogoda jeszcze na długo przed i po właściwym sezonie to niewątpliwe atuty Cypru…

Wschodnia Sycylia

Nasz pobyt na Sycylii zbiegł się z wybuchem Etny, która to 3 dni przed naszym przylotem obudziła się ze snu…

W zachodniej Sycylii

Już dawno chodziły nam po głowie Włochy, które kiedyś za młodu liźnięte przez nas osobno, chcieliśmy tym razem „poprawić” razem w trójkę…

campery-jester

51-427 Wrocław, ul. Kowalska 63 (woj. dolnośląskie)
tel. : 71 3458600

info@campery-jester.pl

http://campery-jester.pl/pl/wynajem-kamperow/

Zamek Orawski – Oravský Podzámok

Są takie miejsca i w Polsce i zagranicą, które jeżdżąc tu i tam, mijamy czasem nawet i dziesiątki razy i zawsze mówimy sobie

Motorhome

05-480 Karczew, ul. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego 5  (woj. mazowieckie)
kom: 535 100 547

info@motorhome.pl

http://www.motorhome.pl/

Isle of Skye

Na tą wdzięcznie brzmiącą wyspę docieramy kamperem jedynym łączącym ją ze Szkocją mostem z miejscowości Kyle of Lochalsh…

Lanzarote – wyspa rachunku sumienia

Lot na Lanzarote to nasz ostatni skok w Świat w 2016 roku. Jako, że zahaczał on o Święta Bożego Narodzenia, stał się on dla nas nieco wyjątkowy, ponieważ pierwszy raz spędzaliśmy ten właśnie czas poza domem…

Camperniki

44-196 Knurów ul. Letnia 10 (woj. śląskie)
kom. 501 283 850

camper@camperniki.pl

http://camperniki.pl/

Caravan Serwis

62-050 Mosina ul. Chopina 1a (woj. wielkopolskie)
kom. 608824800

Caravan-serwis@wp.pl

http://www.caravan-serwis.pl/

Z biletem przez Szkocję

Tak się zdarzyło i to zupełnie przypadkowo, że gdy dotarliśmy kamperem do pierwszego punktu programu na naszej mapie rzeczy według nas ciekawych bądź wartych zobaczenia w Szkocji…

Facebook

Like this

Share This

Szukaj

O Nas

CaravaningWorld to właśnie my

CaravaningWorld to właśnie my! Młoda, szalona rodzinka w składzie: Asia, Mariusz i Czarek liczący sobie już 4,5 roku. Pomysłowi, ambitni, nie lubiący stać w miejscu, staramy się nie poddać codziennej rutynie. Pracujemy a w wolnych chwilach marzymy o podróżach. Więcej o nas

Najpopularniejsze artykuły:

Kamperem do Pekinu 2015
1. Kamperem do Pekinu 2015

W zachodniej Sycylii
2. W zachodniej Sycylii

Kamperem dookoła Balatonu
3. Kamperem dookoła Balatonu

Pico del Teide – Piekielna Góra Teneryfy
4. Pico del Teide – Piekielna Góra Teneryfy

Chorwacja, Czarnogóra i Albania kamperem w rytmie Bałkanicy 2015
5. Chorwacja, Czarnogóra i Albania kamperem w rytmie Bałkanicy 2015

Finlandia – nasz kamperowy pierwszy raz
6. Finlandia – nasz kamperowy pierwszy raz

Współpraca

Rowery MTB z półki premium
Rowery MTB z półki premium

noclegi Szczawnica, pokoje Szczawnica, apartamenty Szczawnica
Bezpłatna baza noclegów

Newsletter