Finlandia – nasz kamperowy pierwszy raz.

Skandynawia zawsze kojarzyła się nam z krainą odległą, bo znajdującą się prawie na czubku Ziemi,

gdzie większą część roku jest ciągle ciemno a w lecie nie koniecznie może być gorąco. Tego lata

postanowiliśmy więc to sprawdzić, aby wciąż nie tylko wodzić palcem po mapie lecz zobaczyć to na

własne oczy. Na pierwszy skok do Skandynawii wybraliśmy Finlandię. Kraj, który większości kojarzy

się ze Świętym Mikołajem i ciągnącymi jego sanie reniferami, fabryką telefonów Nokia oraz wódką

Finlandia. Nasze pierwsze skojarzenia również były podobne, ale czy to tylko tyle?

Flaga_m

Wyprawę zaplanowaliśmy na początek lipca,

ponieważ jest to stosunkowo najcieplejszy miesiąc

w Finlandii, gdzie także rzeczą naturalną są tzw.

białe noce, co na początku dla „ludzi z południa”

może wydawać się dość dziwne, gdy nawet o 1 w

nocy można podziwiać piękne zachody Słońca.

Podróżowaliśmy campervanem Ford Transit

Westfalia w składzie 3 osobowym, z małym 3

letnim chłopczykiem. Trasa podróży była wstępnie

naniesiona na mapę tak, aby skupić się tylko na

zwiedzaniu kraju docelowego a kraje nadbałtyckie

szybko przejechać autostradą Via Baltica, co przy małym dziecku mogło okazać się dość trudne do

zrealizowania. Jednak bez większych problemów ( usterka na Litwie – pękła tarcza hamulcowa w

lewym przednim kole), mając po drodze krótkie postoje, najczęściej przy stacji benzynowej albo w

pobliżu jakiegoś placu zabaw, udało nam się dojechać do Finlandii w niecałe dwa dni z jednym

dłuższym noclegiem w Estonii tuż pod Tallinem. Następnego dnia z samego rana łapaliśmy w Tallinie

prom do Helsinek ( cena dla naszego składu między 80 a 88 Euro, zależy od dnia tygodnia).

 

No to zaczynamy!

Zwiedzanie Finlandii od razu rozpoczęliśmy od zjeżdżenia prawej strony kraju, kierując się na północ

mimo, że pierwszym miastem w jakim wylądowaliśmy była stolica kraju. Tą zostawiliśmy sobie na

sam koniec, tak aby wcześniej zjechać jeszcze całe zachodnie wybrzeże Zatoki Botnickiej. Pierwsze

wrażenia to przede wszystkim piękna, słoneczna pogoda, która tak naprawdę nie opuszczała nas do

końca naszego pobytu w Finlandii. Co więcej było naprawdę gorąco, tak, że ciepłych ciuchów jakie

zabraliśmy, typu polary ani razu nie użyliśmy a kurtki przeciwdeszczowe przydały się raz!

Pierwszym miastem na naszej mapie było Porvoo, na wschód od Helsinek. Tam urzekły nas małe,
Porvoo_m

czerwone domki, które są nieodłącznym elementem

krajobrazu całego kraju a także urocze wąskie

uliczki. Po obejściu całej starówki i chwilowej

przerwie na placu zabaw, który znajdował się w

najstarszej części miasta Vanha Porvoo

postanowiliśmy pojechać dalej, do niedalekiej  Kotki.

 

Tam udaliśmy się w stronę muzeum znajdującego się

na lodołamaczu „Tarmo”, najstarszej jednostki tego

typu na świecie. Zwiedzanie statku ( 4 Euro, dzieci

do lat 7 bezpłatnie) było naprawdę fajnym

doświadczeniem, po pierwsze bez tłumów ludzi przed nami i za nami, a po drugie udostępnione dla

zwiedzających były wszystkie pomieszczenia łącznie z całą maszynownią, tak, że nawet można było sobie

wszystkiego podotykać. W Kotce warty zobaczenia jest jeszcze ogród Sapokka ( bezpłatnie), wspaniały

ogród na wodzie, labirynt ścieżek i mostków zatopionych w pięknej zieleni. Wieczorami urok miejsca

podkreśla iluminacja. W tym miejscu na razie kończymy zwiedzanie południowego wybrzeża i udajemy

się w region Pojezierza Fińskiego, co dla wielu osób jest esencją Finlandii. Tu naprawdę trudno oprzeć się

wrażeniu, że poza jeziorami nie ma nic więcej.

 

Savonlinna, miasto, które skusiło nas swoją największą atrakcją a mianowicie zamkiem Olavinlinna,

to nasz następny przystanek w drodze do Laponii, krainy, która była w naszych głowach punktem

obowiązkowym. Warownia z 1475 roku okazała się naprawdę warta zobaczenia wraz z sąsiadującym

Muzeum Regionalnym oraz Muzeum Parowców (wszystko w cenie 9 Euro od osoby). Co do pięknych

widoków to jadąc przez Pojezierze Fińskie zdarzały się drogi, które dzieliły jeziora niemal na pół. Tak

na przykład droga przez esker Punkaharju była jedną z ładniejszych jakimi jeździliśmy.

 

Kolejnym naszym stopem była miejscowość Nurmes, która znana jest przede wszystkim za sprawą

skansenu Bomba. Jego główną atrakcją jest Bomba Talo – duży drewniany dom w tradycyjnym stylu

karelskim. Cały teren jest bezpłatny, gzie działają liczne domy gościnne, sklepy z pamiątkami,

kawiarnie a także znajduje się plac zabaw, który nie sposób było ominąć.

 

Tuż po zwiedzaniu tego miasteczka udaliśmy się do niedalekiego Kuhmo w poszukiwaniu parku

tematycznego – wioski Kalevala. W przewodniku wyczytaliśmy parę fajnych rzeczy typu, że znajdują

się tam chaty karelskie, wystawy etnograficzne a aktorzy w karelskich strojach odgrywają sceny

związane z historią regionu jak również, że w połowie grudnia park przeistacza się w wioske

bozonarodzeniową. Gdy tam przyjechaliśmy ku naszemu zaskoczeniu park był nieczynny! Drążąc

temat dowiedzieliśmy się, że park tak naprawdę działa tylko w zimie istotnie zamieniając się w ową

wioskę bożonarodzeniową a przybywają tam raczej tylko zorganizowane grupy. Sugerowały to nawet

plakaty ze Św. Mikołajem i kolorowe lampki rozwieszone przy wejściu do wioski. Jednak nie zraziło

nas to i tak postanowiliśmy przespacerować się po reszcie terenu, który i tak wydawał się być dość

duży. Mieści się tam boisko do gry w piłkę, bieżnia, strzelnica oraz tory do uprawiania biathlonu, a w

lesie liczne ścieżki oraz bardzo małe chatki razem z dużym paleniskiem, które wyglądały na bardzo

starą osadę.

 

I wreszcie Laponia!

Kuusamo a przede wszystkim Ruka to pierwsze miasta z którymi zetknęliśmy się w tym regionie.

Ruka to jeden z najlepszych fińskich ośrodków narciarskich. Odbywają się tam liczne międzynarodowe

imprezy m. in. zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Skoro się tam już znaleźliśmy

koniecznie musieliśmy się wybrać na ową sławną skocznię Rukatunturi K120, na której skakał także

Adam Małysz. Widok ze skoczni jest piękny na przecinające lasy jeziora. Tłumów ludzi w lecie tam

nie ma a w pobliżu zeskoku spacerują sobie niczym się nieprzejmujące renifery. Tuż nie daleko dużej

skoczni znajduje się druga, nieco mniejsza, na której można zobaczyć trenujących młodych skoczków.

Co więcej pod samą skocznią można także za darmo przenocować bez żadnego problemu.

 

Czas zapuścić się jeszcze bardziej w głąb Laponii. Mijamy miejscowość Kemijarvi, w której nie ma nic

ciekawego, tam robimy małe zakupy i tankujemy samochód. Naszym celem jest dojechanie do Inari,

jednego z najdalej wysuniętych na północ miasteczek w Finlandii.

 

Droga między Kemijarvi a Ivalo, największej miejscowości w północnej Laponii, to droga przez lasy.

Im bardziej na północ, drzewa, gdzie przeważają brzozy i sosny stają się coraz bardziej karłowate i

zaczynają pojawiać się polany, których wcześniej nie obserwowaliśmy. Cały region wydaje się być

nieskażony ingerencją człowieka. Kolorowe małe domki pojawiają się rzadko a często są schowane w

lesie tak, że gdyby nie przydrożne pięknie ozdobione skrzynki na listy czy tez słupki z numerami

domostw nie wiedzielibyśmy, że ktoś tam w ogóle mieszka. Główna droga prowadząca na północ

jest dobrze utrzymana, boczne drogi od niej odchodzące przeważnie są szutrowe. Co nas tu urzekło to

wszechobecne renifery!

Renifery_m

Jadąc często musieliśmy się zatrzymywać aby przepuścić leniwie spacerujące przez drogę całe ich

stado. Co nam tu najbardziej przeszkadzało, to również wszechobecne komary i ogromne dziwne

muchy, które jak tylko wysiadaliśmy z kampera rzucały się na nas i nie dało się ich w żaden sposób od

siebie nawet na chwilę odpędzić. Nie pomagały też nasze polskie preparaty przeciw tym insektom. Po

drodze czasem mijaliśmy lapońskie przydrożne knajpki, gdzie można było napić się kawy, zjeść coś co

było przyrządzone na palenisku oraz zakupić pamiątki. Jeżdżąc przez Laponię zauważyliśmy jeszcze,

że lasy często poprzecinane są trasami biegowymi i dla skuterów śnieżnych.

 

Docieramy do Inari. Sama droga między Inari a Ivalo jest chyba jedną z najpiękniejszych jakimi

jechaliśmy. Wiedzie wzdłuż największego jeziora Laponii, Inarijarvi. Krajobraz w pięknym

zachodzącym słońcu po prostu wydaje się być jak z bajki. Na miejscu robimy szybkie rozpoznanie

terenu w obawie przed zagryzieniem przez komary i udajemy się na wymarzony obiad, gdzie daniem

głównym ma być stek z renifera. Przepycha! Ku naszemu zdziwieniu, była to jedyna miejscowość w

całej Finlandii, którą do tej pory zwiedziliśmy, gdzie przy każdym parkingu widniały tabliczki „ No

camping”.

 

Następnego dnia przemieszczamy się do Muonio, które znajduje się we wschodniej części regionu tuż

przy granicy ze Szwecją. W pobliżu tej miejscowości znajduje się mała tradycyjna wioska lapońska

Torassieppi z XIX-wieczną zabudową i fermą reniferów. Niestety, tu znów zostajemy zaskoczeni tym,

że wioska dla turystów na co dzień jest zamknięta i po rozmowie z właścicielem fermy dowiadujemy

się, że otwierają ją tylko gdy mają zorganizowaną wycieczkę liczącą więcej osób. Cóż, pozostaje nam

tylko porozglądać się w około, porobić parę zdjęć, zobaczyć przez płot renifera i ruszać dalej.

 

Dalej czyli do Św. Mikołaja!

Słynna linia Napapiiri oznaczająca linię koła podbiegunowego a zwłaszcza dla naszego synka Wioska

Św. Mikołaja ( darmowa ) to kolejne „must be” w Finlandii. Na miejscu robimy sobie pamiątkowe

„skoki” do koła podbiegunowego, które tak naprawę tego samego dnia już żegnamy, bo udajemy się w

stronę morza. Sama wioska na pewno robi większe wrażenie zimą, kiedy po prostu przybrane choinki,

domki oraz świąteczna muzyka z głośników robią wspaniały nastrój. Udajemy się do samego Św.

Mikołaja aby uścisnąć mu dłoń i pociągnąć za brodę oraz wrzucić do skrzynki list z listą prezentów dla

naszego małego podróżnika. Oczywiście zdjęcie ze Świętym też musi być! Zaliczamy jeszcze malutką

„fermę” reniferów ( 5 Euro) znajdującą się na terenie wioski, gdzie można nakarmić zwierzaki,

pogłaskać je oraz popytać o ich zwyczaje jak również zrobić sobie z nimi zdjęcie.

Zatrzymujemy się jeszcze w Rovaniemi, które jednak nie robi na nas żadnego wrażenia poza pięknym i

naprawdę wypasionym placem zabaw dla dzieci znajdującym się nie daleko bulwarów.

 

Bałtyckie klimaty.

Pogoda ciągle nam dopisuje a zbliżamy się już do morza więc postanawiamy poszukać fajnej plaży. W
Widok_m
przewodniku rozpisują się o wspaniałym

kurorcie w Kalajoki. Postanawiamy więc

się tam zatrzymać i sprawdzić. Plaża

okazuje się być rzeczywiście wielką lecz

mając w pamięci śródziemnomorskie

kurorty, ten takiego raczej nie przypomina.

I dobrze! Nad plażą górują może ze trzy

niewielkie hotele, w jednym nawet słychać

głośna muzykę spod parasolek. Było trochę

ludzi, która jak na Finlandię i tak wydaje się

nam dość spora a w oddali widzimy

kemping zawalony wielkimi kamperami.

Plaża piaszczysta, morze dość ciepłe to też

mimo, że zbliża się już wieczór   postanawiamy wszyscy wskoczyć na chwilę do wody.

 

Kolejną rzeczą, którą chcieliśmy zobaczyć to najdłuższy most w całej Finlandii – Replot. Znajduje się nie

daleko Vaasy i łączy niewielki archipelag ze stałym lądem. Tuż przed mostem, jadąc od strony miasta

znajduje się przepiękny parking z wielką wiatą, grillem ( przygotowane drewno na opał), stolikami, WC,

placem zabaw i wreszcie z niewielką osłoniętą plażą. Zostajemy tam na cały dzień i odpoczywamy

a wieczorem jedziemy pospacerować po Vaasie. W okolicach tego miasta znajduje się ponoć

Soderfjarden, ogromny krater o szerokości ok. 6 km i głębokości 50 m. Jednak mimo tak ogromnych

rozmiarów niestety nie udaje się nam go znaleźć.

 

Postanawiamy zapuścić się też na chwilę w centrum kraju i jedziemy do Tampere. Tam trochę psuje

się nam pogoda i zwiedzamy miasto w chmurach. Omijamy słynny Park Rozrywki Sarkanniemi a

spacerując przez centrum podziwiamy tamtejszą architekturę. Miasto robi na nas wrażenie dość

industrialnego, ponieważ przewija się tam dużo budynków o charakterze fabrycznym, gdzieniegdzie

widać czerwone ceglane kominy.

 

Wracamy na plażę! Ponieważ bardziej cieszy nas widok morza niż miasta szybko udajemy się do

Yyteri, terenów rekreacyjnych nie daleko Pori. Tu na plaży zachwycają nas widokiem ogromne

wydmy z piasku. Jest tak pięknie, że spędzamy tam wieczór i cały kolejny dzień. Wreszcie pełen

relaks.

 

Następną atrakcją jest Rauma, trzecie pod względem wieku miasto w Finlandii, gdzie główną atrakcją

jest wspaniała starówka wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego

UNESCO. Jest to największy w krajach nordyckich zespół urbanistyczny z drewniana zabudową

składająca się z ponad 600 domów. Miasteczko zwiedzamy szybko, bo w deszczu. Mimo iż jest ono

zabytkowe próżno szukać tam wielu turystów.

 

Wreszcie docieramy do najstarszego miasta w Finlandii oraz pierwszej jej stolicy – Turku. To miasto

spośród wszystkich najbardziej nam się spodobało. Tu zwiedzamy największy zamek w kraju, który

okazuje się naprawdę wielki i oferuje naprawdę pokaźne zbiory muzealne. Zaraz potem ruszamy na

przystań by podziwiać wielkie i piękne trójmasztowce należące do Muzeum Morskiego Forum

Marinum. Odwiedzamy też skansen Luostarinmaki, który zwiedzamy w ekspresowym tempie,

ponieważ okazuje się, że jest on otwarty tylko do 18h a my przybywamy tam 17.45h. Tak naprawdę na

dokładne zwiedzanie tego miasta można poświęcić spokojnie dwa dni. Nas jednak trochę goni czas a

przed nami jeszcze Helsinki i wyspa Suomenlinna.

 

I wreszcie koło się zamyka.

Docieramy znów do Helsinek i tu też kończymy naszą przygodę z Finlandią. Miasto to wydaje nam

się dość różnić od innych miast tego kraju. Po pierwsze widać tu ogromną wielokulturowość wśród

ludzi chodzących po ulicach, pojawiają się też liczni żebracy, których ciężko było spotkać w innych

częściach kraju oraz równie liczni pijacy. Miasto przypomina zachodnie metropolie choć próżno tu

szukać ogromnych biurowców. Co nas jeszcze uderzyło to to, że jest tu dość brudno. Tak czy inaczej

po krótce przespacerowaliśmy się po centrum, kierując się w stronę Kauppatorii, gdyż stamtąd

odpływają promy na wyspę Suomenlinna. Kupujemy bilety ( 7 Euro od osoby w dwie strony) i

płyniemy ( ok. 20min ).

 

Suomenlinna – Twierdza Finlandii – to jedna z największych fortec morskich na świecie, często

nazywana Gibraltarem Północy, a wznosi się na kilku położonych blisko siebie wysepkach. Zabytek

został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Wyspa jest

cześciowo zamieszkała przez ludzi, znajdują się tam poczta, sklep, restauracje itp. Twierdza jest także

ulubionym miejscem pikników mieszkańców stolicy. My spacerujemy po terenie fortecy, chwilę

odpoczywamy a jako, że jedną z największych tutejszych atrakcji jest okręt podwodny „ Vesikko”

( wstęp 5 Euro), który uczestniczył w działaniach bojowych podczas II Wojny Światowej

postanawiamy dokładnie mu się przyjrzeć.

 

Tego samego wieczora odpływamy ostatnim promem do Tallina i rozpoczynamy powrót do naszego

Krakowa. Sama droga idzie nam bardzo ładnie, nocujemy na Łotwie przy plaży, gdzie liczymy, że rano

uda nam się jeszcze wskoczyć po raz ostatni do morza. Niestety, aż tak ciepło na morską kąpiel nie

było to też postanawiamy jechać dalej. Cały powrót był porównywalny do czasu przyjazdu.

Widok z promu_m

Kamperowo.

W czasie 14 dni zrobiliśmy niespełna 6500 km. Dzięki pięknej pogodzie przez cały nasz pobyt w

Finlandii udało nam się zawsze nocować na dziko bez konieczności zjeżdżania na kempingi, których

naprawdę tam nie brakowało. Wszystkie parkingi, czasem z WC są dobrze oznaczone,a przy każdym

mieście czy też większej atrakcji działają duże kempingi. W Laponii również nie brakowało takich

miejsc. Finlandia z naszych obserwacji jest krajem bardzo przyjaznym kamperowaniu, świadczy o tym

już sama ilość poruszających się po drodze tychże pojazdów, które są tam ogromne. Również przed

domami często można zaobserwować stojące kampery. Co nas tylko ciągle zastanawiało to to czy

Finowie aby na pewno używają ich do kamperowania czy bardziej do jazdy na ryby. Na większości

stacji benzynowych są punkty gdzie można dolać czystej wody i opróżnić ubikację. My kamperując w

Finlandii „na dziko” nie baliśmy się, często również spotykaliśmy inne załogi, które również w ten

sposób nocowały. Jako, że kraj ten jest częściej zasypany śniegiem i panują bardzo niskie temperatury,

przy większości miejskich parkingów znajdują się gniazdka na 230V. Czasem gdy były otwarte

korzystaliśmy do ładowania akumulatora w aparacie. Bezprzewodowy darmowy internet można było

złapać prawie wszędzie w większym mieście. Parkingi w miastach często były bezpłatne, czasem

zdarzały się miejsca gdzie np. godzina lub dwie były darmowe potem trzeba było zapłacić. Nam jednak

zawsze udawało się znaleźć bezpłatne miejsce na postój blisko centrum bez większego kombinowania.

fin

 

Na tym nie poprzestajemy, w naszych głowach rodzą się już kolejne kamperowe pomysły…

 

 

Tekst i zdjęcia:

Joanna Kluska CaravaningWorld

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kraina Dolnego Renu

Do tej francuskiej krainy trafiamy nie przypadkowo. Bo zareklamowana jako miejsce nader zielone, w sercu którego znajdują się bajeczne, malutkie wioseczki, usytuowane między niewysokimi zalesionymi górkami.

Mozaiki nie tylko w Pafos i wodospady pełne kotów

Mimo, że stacjonowaliśmy po wschodniej stronie wyspy, jej druga część nie mniej nas ciekawiła. Dlatego długo się nie namyślając wsiedliśmy któregoś dnia do auta i w drogę.

Kamper Prestige

20-117 Lublin, ul. Podwale 15 (woj.  lubelskie)
kom. : 725 305 200

zarezerwuj@kamperprestige.pl

http://kamperprestige.pl/

Plażowanie po cypryjsku

Hura! Znowu jesteśmy na plaży! A kto z nas cieszył się z tego powodu najbardziej? Oczywiście, że Czarek…

Cypr w obliczu podziałów

Lecimy na Cypr! Takie słowa pewnie już nie raz słyszeliście od waszych znajomych. Słońce, piękne plaże, palmy i ta pewna pogoda jeszcze na długo przed i po właściwym sezonie to niewątpliwe atuty Cypru…

Wschodnia Sycylia

Nasz pobyt na Sycylii zbiegł się z wybuchem Etny, która to 3 dni przed naszym przylotem obudziła się ze snu…

W zachodniej Sycylii

Już dawno chodziły nam po głowie Włochy, które kiedyś za młodu liźnięte przez nas osobno, chcieliśmy tym razem „poprawić” razem w trójkę…

campery-jester

51-427 Wrocław, ul. Kowalska 63 (woj. dolnośląskie)
tel. : 71 3458600

info@campery-jester.pl

http://campery-jester.pl/pl/wynajem-kamperow/

Zamek Orawski – Oravský Podzámok

Są takie miejsca i w Polsce i zagranicą, które jeżdżąc tu i tam, mijamy czasem nawet i dziesiątki razy i zawsze mówimy sobie

Motorhome

05-480 Karczew, ul. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego 5  (woj. mazowieckie)
kom: 535 100 547

info@motorhome.pl

http://www.motorhome.pl/

Isle of Skye

Na tą wdzięcznie brzmiącą wyspę docieramy kamperem jedynym łączącym ją ze Szkocją mostem z miejscowości Kyle of Lochalsh…

Lanzarote – wyspa rachunku sumienia

Lot na Lanzarote to nasz ostatni skok w Świat w 2016 roku. Jako, że zahaczał on o Święta Bożego Narodzenia, stał się on dla nas nieco wyjątkowy, ponieważ pierwszy raz spędzaliśmy ten właśnie czas poza domem…

Camperniki

44-196 Knurów ul. Letnia 10 (woj. śląskie)
kom. 501 283 850

camper@camperniki.pl

http://camperniki.pl/

Caravan Serwis

62-050 Mosina ul. Chopina 1a (woj. wielkopolskie)
kom. 608824800

Caravan-serwis@wp.pl

http://www.caravan-serwis.pl/

Z biletem przez Szkocję

Tak się zdarzyło i to zupełnie przypadkowo, że gdy dotarliśmy kamperem do pierwszego punktu programu na naszej mapie rzeczy według nas ciekawych bądź wartych zobaczenia w Szkocji…

Facebook

Like this

Share This

Szukaj

O Nas

CaravaningWorld to właśnie my

CaravaningWorld to właśnie my! Młoda, szalona rodzinka w składzie: Asia, Mariusz i Czarek liczący sobie już 4,5 roku. Pomysłowi, ambitni, nie lubiący stać w miejscu, staramy się nie poddać codziennej rutynie. Pracujemy a w wolnych chwilach marzymy o podróżach. Więcej o nas

Najpopularniejsze artykuły:

Kamperem do Pekinu 2015
1. Kamperem do Pekinu 2015

W zachodniej Sycylii
2. W zachodniej Sycylii

Kamperem dookoła Balatonu
3. Kamperem dookoła Balatonu

Pico del Teide – Piekielna Góra Teneryfy
4. Pico del Teide – Piekielna Góra Teneryfy

Chorwacja, Czarnogóra i Albania kamperem w rytmie Bałkanicy 2015
5. Chorwacja, Czarnogóra i Albania kamperem w rytmie Bałkanicy 2015

Finlandia – nasz kamperowy pierwszy raz
6. Finlandia – nasz kamperowy pierwszy raz

Współpraca

Rowery MTB z półki premium
Rowery MTB z półki premium

noclegi Szczawnica, pokoje Szczawnica, apartamenty Szczawnica
Bezpłatna baza noclegów

Newsletter