Na krańcu Włoch – Tropea

Przed nami piękna Kalabria. To najdalej wysunięty na południe włoski region. Mniej tutaj turystów a co za tym idzie kraina ta pozostaje jeszcze do tej chwili bardziej autentyczna. To również niestety ta biedniejsza część kraju. Gdy tutaj przybywamy, mamy od razu wrażenie, że ten region żyje swoim własnym życiem. Jest tutaj również o parę stopni cieplej niż w Apulii, którą niedawno opuściliśmy. Cieszy nas to, bo w końcu chcemy porządnie poplażować a wielkimi krokami zbliża się już prawie połowa października… Na ten sam pomysł co my wpadli również liczni o tej porze roku Szwajcarzy i Niemcy. Ale mimo wszystko na żadne tłumy narzekać nie możemy.

Tropea to niezwykłe miasteczko będące właściwie bazą turystyczną tego regionu. Jego charakterystycznym znakiem jest jasny klif, na którym zbudowane jest miasto. Drugim takim punktem jest plaża, przy której wznosi się osamotniona skała niczym wyspa, uwieńczona pięknym Kościołem na Wyspie – Santa Maria Dell’Isola. W drodze do niego znajduje się parę jam wykutych w skale, pełniących funkcje malutkich sklepików. Niestety gdy tam przybywamy brama do kościoła jest zamknięta, a więc pozostaje nam tylko podziwianie Tropei z nieco innej perspektywy.

Spacerując po miasteczku mamy wrażenie jakby czas zatrzymał się tu jakieś parędziesiąt lat temu. Kamienice wyglądają jakby naruszył je ząb czasu, mało jest miejsc, które sprawiają, że mieścinę tą można by śmiało nazwać turystycznym kurortem. I dobrze! To miejsce ma swój klimat a właśnie odbywający się tu obecnie festiwal Jazzowy skutecznie skłania nas do potwierdzenia tych słów. Wieczorem, siadamy przy stoliku jednej z kawiarni, zamawiamy chłodzące napoje i wsłuchujemy się w muzykę graną na żywo i to tuż przed nami. Po prostu trafiliśmy tutaj idealnie! Nocą ulice i place Tropei rozbrzmiewają więc muzyką graną przez dziesiątki małych jazzowych ulicznych kapel… !

To nasz najdłuższy postój w trakcje objazdówki po Włoszech, odkąd opuściliśmy Toskanię . Staramy się również zwiedzić troszkę odleglejsze okolice od Tropei. Ale robimy to tylko pobieżnie jednego dnia udając się na wycieczkę w stronę Capo Vaticano. To dzikie wybrzeże Kalabrii kryjące w sobie przepiękne małe plażyczki poukrywane za stromymi klifami. Dotrzeć do nich można drogą wodną lub pieszo szlakami po stromych zboczach porośniętych ogromnymi opuncjami. Widoki są naprawdę niesamowite ale na plażowanie w takich miejscach warto zarezerwować sobie cały dzień. Powrót do auta w upale na pewno nie będzie należał do tych największych przyjemności tego dnia.

My do plażowania wybieramy raz miejską plażę, która ciągnie się i ciągnie naprawdę daleko. Pełno przy niej barów i parasolek. Innym razem postanawiamy podjechać autem parę kilometrów dalej od naszej bazy w poszukiwaniu bardziej kameralnego miejsca. Naprawdę jest w czym wybierać! Chwilo trwaj!

PRZYDATNE INFORMACJE

  • Tropea słynie z upraw czerwonej cebuli Cipolla rosa di Tropea , którą znajdziecie w wielu tutejszych potrawach oraz oczywiście na pizzy. Drugim bardzo charakterystycznym kulinarnym akcentem są bardzo ostre malutkie czerwone papryczki.
, , , , ,

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

Menu